Odetchnę spokojniej dopiero wówczas, gdy przejedziemy pustynię między Nilem a Kharge (wielka oaza na zachód od Nilu). Dałby Bóg, aby wielbłądy wytrzymały.

W pustyni i w puszczy, rozdział 7, str 2

Wszystko to zabierze najmniej trzy dni. Przedtem nie potrzebujemy męczyć naszych wielbłądów i możemy spokojnie „pić dym” z cybuchów. To rzekłszy wydobył z ogniska płonący pręcik róży jerychońskiej i zapalił nim fajkę, a Idrys począł zwyczajem arabskim cmokać z zadowolenia. – Dobrze to urządziłeś, synu Chadigiego – rzekł – ale nam trzeba korzystać z czasu
tłumaczenia warszawa i zajechać przez te trzy dni i noce najdalej na południe. Odetchnę spokojniej dopiero wówczas, gdy przejedziemy pustynię między Nilem a Kharge (wielka oaza na zachód od Nilu). Dałby Bóg, aby wielbłądy wytrzymały. – Wytrzymają – ozwał się jeden z Beduinów.
– Ludzie mówią też – wtrącił Chamis – że wojska Mahdiego (niech Bóg przedłuży jego żywot) dochodzą już do Assuanu. Tu Staś, który nie tracił ani słowa z tej rozmowy i zapamiętał również, co przedtem mówił Idrys do Gebhra, podniósł się i rzekł: – Wojska Mahdiego są pod Chartumem. – La! La! (nie, nie) – zaprzeczył Chamis. – Nie zważajcie na jego słowa – odpowiedział Staś – bo on ma nie tylko skórę, ale i mózg ciemny. Do Chartumu, choćbyście co trzy dni 48 kupowali świeże wielbłądy i pędzili tak jak dziś, zajedziecie za miesiąc. A i tego może nie wiecie, że drogę przegrodzi wam armia, nie egipska, ale angielska. Słowa te uczyniły pewne wrażenie, a Staś spostrzegłszy to mówił dalej: – Zanim znajdziecie się między Nilem a wielką oazą, wszystkie drogi na pustyni będą już pilnowane przez szereg straży wojskowych. Ha! słowa po miedzianym drucie prędzej biegną od wielbłądów! Jakże zdołacie się przemknąć? – Pustynia jest szeroka – odpowiedział jeden z Beduinów. – Ale musicie trzymać się Nilu. – Możemy się nawet przeprawić i gdy nas będą szukać z tej strony, my będziemy z tamtej. – Słowa biegnące po miedzianym drucie dojdą do miast i wsi po obu brzegach rzeki. – Mahdi ześle nam anioła, który położy palce na oczach Anglików i Turków (Egipcjan), a nas osłoni skrzydłami. – Idrysie – rzekł Staś – nie zwracam się do Chamisa, którego głowa jest jak pusta tykwa, ani do Gebhra, który jest podłym szakalem, ale do ciebie.
W pustyni i w puszczy, rozdział 7, str 2 tłumaczenia warszawa fragment 100

2008-10-14 18:06:12