– Twoje, mała żmijo?– syknął przez zaciśnięte zęby Sudańczyk. – To znaczysz drogę dlatego, by twój ojciec wiedział, którędy nas ścigać? I tak mówiąc uderzył ją korbac
W pustyni i w puszczy, rozdział 7, str 2 |
a, tyś
jest lwie szczenię i nie umrzesz, a ona.
Tu popatrzył na główkę śpiącej Nel, opartą na kolanach starej Dinah, i dokończył jakimś dziwnie łagodnym głosem: – Jej uwijemy na garbie wielbłąda gniazdko jak ptaszkowi, aby wcale nie czuła zmęczenia i mogła spać w drodze równie spokojnie, jak śpi teraz. To powiedziawszy podszedł ku wielbłądowi i wraz z Beduinami począł na grzbiecie najlepszego z dromaderów mościć siedzenie dla dziewczynki. Gadali przy tym dużo tłumaczenia warszawa i sprzeczali się trochę, ale wreszcie za pomocą powrozów, koców oraz bambusowych drążków urządzili coś w rodzaju głębokiego, nieruchomego kosza, w którym Nel mogła siedzieć lub leżeć, lecz z którego nie mogła spaść. Nad tym siedzeniem, tak obszernym, że i Dinah mogła się w nim pomieścić, rozpięli płócienny daszek. – Oto widzisz – rzekł Idrys do Stasia – jaja przepiórki nie potłukłyby się w tych wojłokach. Stara niewiasta pojedzie z panienką, aby jej służyć i we dnie, i w nocy. Ty siądziesz ze mną, ale możesz jechać przy niej i czuwać nad nią. |
| 2008-10-14 18:06:12 |