W pustyni i w puszczy, rozdział 7, str 2

– Jeszcze pewniej wydadzą ją za was oboje. Na to chłopak zwrócił się do Chamisa. – Twój ojciec odpowie za twoje postępki. – Mój ojciec jest już w pustyni, w drodze do proroka – odparł Chamis. – Więc go złapią i powieszą. Tu Idrys uznał jednak za stosowne dodać otuchy swym towarzyszom. – Te sępy – rzekł – które objedzą ciało
tłumaczenia warszawa z naszych kości, może nie wylęgły się jeszcze.
Wiemy, co nam grozi, aleśmy nie dzieci, i pustynię znamy od dawna. Ci ludzie (tu wskazał na Beduinów) byli wiele razy w Berberze i wiedzą o takich drogach, którymi biegają tylko gazele. Tam nikt nas nie znajdzie i nikt nie będzie ścigał. Musimy zaiste skręcać po wodę do Bahr-el-Jussef, a później do Nilu, ale będziemy to czynili w nocy. Czy myślicie przy tym, że nad rzeką
nie ma ukrytych przyjaciół Mahdiego? A ja ci powiem, że im dalej na
południe, tym ich więcej, że i całe pokolenia, i ich szejkowie czekają
tylko pory sposobnej, by chwycić za miecze w obronie prawdziwej
wiary. Ci sami dostarczą wody, jadła, wielbłądów – i zmylą pogoń. Zaprawdę wiemy, że do Mahdiego daleko, ale wiemy i to także, że każdy dzień przybliży nas do owczej skóry, na której święty prorok klęka do modlitw. – Bismillach! – zakrzyknęli po raz trzeci towarzysze. I widać było, że powaga Idrysa wzrosła pomiędzy nimi znacznie. Staś zrozumiał, że wszystko stracone, więc chcąc przynajmniej uchronić Nel od złości Sudańczyków rzekł: – Po sześciu godzinach mała panienka dojechała ledwie żywa. Jakże możecie myśleć, że ona wytrzyma taką drogę? Jeśli zaś umrze, to i ja umrę, a wówczas z czym przyjedziecie do Mahdiego? Teraz Idrys nie znalazł odpowiedzi, co widząc Staś tak mówił dalej: – .I jak was przyjmie Mahdi i Smain, gdy się dowiedzą, że za waszą głupotę Fatma i jej dzieci przypłacić muszą życiem? Lecz Sudańczyk opamiętał się już i odpowiedział: – Widziałem, jak chwyciłeś za gardziel Gebhra. Na Allach.
W pustyni i w puszczy, rozdział 7, str 2 tłumaczenia warszawa fragment 140

2008-10-14 18:06:12