Trawy pokurczyły się i zeschły do tego stopnia, że kruszyły się pod nogami antylop i że przebiegające stada, lubo nieliczne, wznosiły tumany kurzawy. Jednakże podróżnicy trafili raz
W pustyni i w puszczy, rozdział 44, str. 3 |
Ale teraz
widzę, że wiatr może je ponieść, dokąd chce, i mam nadzieję, że te,
które wysłaliśmy z gór ozalecą aż do oceanu. |
| 2008-10-27 10:35:04 |