Bo z czymże będę polował, czym cię bronił w razie jakiego napadu? Wiesz przecie dobrze, że gdyby nie ta strzelba i nie te naboje, to zginęlibyśmy od dawna albo z rąk Gebhra, albo z g

W pustyni i w puszczy, rozdział 29, str. 1

– To możemy jeść figi i te
tłumacz angielski duże dynie, co rosną na drzewach, a Kali nałapie zawsze ryb. – Póki zostaniemy nad rzeką. Porę dżdżystą trzeba tu przeczekać, gdyż te ciągłe ulewy napędziłyby ci z pewnością febry. Pamiętaj jednak, że potem ruszamy w dalszą drogę i możemy trafić na pustynię. – Taką jak Sahara? – zapytała z przestrachem Nel. – Nie; taką jednak, na której nie ma rzek ani drzew owocowych, a rosną niskie akacje i mimozy. Tam można żyć tylko z tego, co się upoluje.
King znajdzie tam trawę, a ja antylopy, ale jeśli nie będę miał czym do nich strzelać, to King ich nie nałapie.
I Staś miał rzeczywiście o co się troszczyć, gdyż obecnie, gdy
słoń już się oswoił i poprzyjaźnił z nimi tak poczciwie, niepodobna
było go porzucić i skazać na śmierć głodową; a uwolnić go, to
znaczyło pozbawić się większej części amunicji i narazić samych
siebie na nieuchronną zgubę. Więc Staś odkładał robotę z dnia na dzień, powtarzając sobie co wieczór w duszy: „Może jutro wynajdę jaki inny sposób.” A tymczasem do tej troski przyłączyły się inne. Naprzód Kalego straszliwie pokąsały w dole rzeki dzikie pszczoły, do których doprowadził go znany w Afryce niewielki szarozielony ptak, zwany pszczołowodem. Czarnemu chłopakowi nie chciało się przez lenistwo podkurzyć ich dostatecznie, wrócił się z miodem, ale skłuty i spuchnięty tak, że w godzinę później stracił przytomność. Dobre Mzimu wyciągało z niego aż do wieczora, przy pomocy Mei, żądła, a potem okładało go ziemią, którą Staś polewał wodą. Jednakże nad ranem zdawało się, że biedny Murzyn kona. Na szczęście starania i silny jego organizm przemogły niebezpieczeństwo – Zdrowie jednak odzyskał dopiero po upływie dni dziesięciu. 202 Coraz większe troski zbierały się nad głową Stasia, na podobieństwo tych chmur, które nie przestawały poić dżungli dżdżem. A na koniec; przyszła największa klęska, wobec której zmalały wszystkie inne: febra!.

2008-10-20 23:05:49