Byli jak dwa listki marne wśród burzy, która niosła śmierć i zniszczenie nie tylko pojedynczym głowom ludzkim, ale całym grodom i całym plemionom. Jakaż ręka mogła wyrwać z niej i
W pustyni i w puszczy, rozdział 15, str. 3 |
Staś nie znalazł tym razem dla niej żadnej pociechy, bo i sam był
przekonany, że nie masz dla nich ratunku. Oto wjechali w krainę
nędzy, głodu, zwierzęcych okrucieństw i krwi. Byli jak dwa listki
marne wśród burzy, która tłumacz on line niosła śmierć i zniszczenie nie tylko pojedynczym głowom ludzkim, ale całym grodom i całym plemionom. Jakaż ręka mogła wyrwać z niej i ocalić dwoje małych, bezbronnych dzieci? Księżyc wytoczył się wysoko na niebo i zmienił jakby w srebrne pióra gałązki mimozy i akacyj. W gęstych dżunglach rozlegał się tu i ówdzie przeraźliwy, a zarazem jakby radosny śmiech hien, które w tej krwawej krainie znajdowały aż nadto ludzkich trupów. Kiedy niekiedy oddział wiodący karawanę spotykał się z innymi patrolami i zamieniał z nimi umówione hasło. Przybyli wreszcie do wzgórz nadbrzeżnych i długim wąwozem dotarli do Nilu. Ludzie, konie i wielbłądy weszli na szerokie i płaskie dahabije i wkrótce ciężkie wiosła jęły miarowym ruchem rozbijać i łamać gładką toń rzeki usianą diamentami gwiazd. Po upływie pół godziny w południowej stronie, w którą płynęły pod wodę dahabije, zabłysły światła, które, w miarę jak statki zbliżały się ku nim, zmieniały się w snopy czerwonego blasku leżące na wodzie. Nur-el-Tadhil trącił Idrysa w ramię, po czym wyciągnąwszy przed siebie rękę rzekł: – Chartum!. |
| 2008-10-17 10:11:24 |