barcelona

Reymont, Chłopi

— I. po prawdzie to Weronka zabaczyła mi dać. i nie upominałem się, nie.

— Weronka psy nawet głodzi, bo tu nieraz do mnie podjeść przychodzą!
reklama sms — zawołała, bo i przy tym gniewała się ze starszą siostrą jeszcze od zeszłej zimy, że to tamta po śmierci matki pobrała wszystko, co pozostało, i oddać nie chciała, to się i prawie nie widywały. — Bo się u nich nie przelewa, nie. — bronił cicho. — Stach młóci u organisty, to i tam poje i jeszcze czterdzieści groszy za dzień bierze.
a w chałupie tyla gąb. że i tych ziemniaków nie starczy. Prawda. że dwie krowy mają i mleko jest. żet## masło i sery do miasta nosi i ten grosz jaki zbierze. ale zabaczy często dać jeść. juści, nie dziwota. dzieci tyla. a to i wełniaki ludziom tka. i przędzie, i haruje jak ten wół. a bo to dużo mi trza?. Żeby ino w porę. i co dnia.
Reymont, Chłopi fragment 3160

2008-11-20 10:28:09