Kuba! — krzyknął ostro stary. Kuba zamilkł, wytrzeźwiał z rozmarzenia, ale hardości nie stracił, bo jął się nieustępliwym czynić, że Boryna rad nierad dorzucał mu po półrublu,

Reymont, Chłopi

Kiej taki głupi, to niech idzie na wyrobek, niech go stary wygoni, pomogę jeszcze do tego. a tak czy owak grontu nie popuszczę. Takiś to ty! W pysk chciałeś mi dać, za wrota wyciepnąć, żem się chciał z tobą podzielić. że kiej do brata przyszedłem z dobrym słowem! Takiś to ty! Aha, sam byś chciał wszystko brać! Niedoczekanie twoje! Wyciągnąłeś ty ze mnie moje zamysły, to już cię, jucho, przyrychtuję, jaż cię frybra angielska potrzęsie!
tłumaczenia warszawa — Rozsrażał się coraz bardziej, bo go wściekłość porywała, że Antek przejrzał jego zamysły i gotów jeszcze wydać przed starym. Tego się najwięcej obawiał. — Trza temu zapobiec! — zdecydował natychmiast i mimo obawy przed Antkiem zawrócił z powrotem do Borynów. — Jest gospodarz? — zapytał Witka, któren wprost domu smagał kamieniami na gęsi, pływające po stawie. — Hale, jest tam! Poszli przecie do młynarzów zapraszać na wesele. — Wyjdę naprzeciw, niby to się spotkamy! — pomyślał i poszedł ku młynarzowi, ale po drodze wstąpił jeszcze do domu i przykazał żonie pięknie się przyodziać, dzieci zabrać i zaraz, jak przedzwonią południe, iść do Antków. — Już on ci powie, co robić!. Nic sama nie rób i nie miarkuj, boś głupia, a ino jak będzie potrza, to beknij, ojcowe nogi obłap i proś. a słuchaj dobrze, co ojciec powiedzą i co Antek przódzi mówił będzie. Z dobry pacierz ją nauczał, a przez okno patrzył, czy ich na moście nie widać. — Zajrzę do młyna, czy jagłę zrobili. — Dłużyło mu się w domu czekać. Ale szedł wolno, przystawał a medytował. — Juści, kto go ta wie, co zrobił? Sklął mnie, a gotów zrobić, com redził. to i lepiej, że kobieta przy tym będzie. a nie zrobi, pokłócą się. stary go wypędzi.
Reymont, Chłopi tłumaczenia warszawa fragment 3120

2008-11-20 10:28:09