Szczwacze pogłaskali psy, a Wojski tymczasem Dobył nożyk strzelecki wiszący za pasem, Oderznął skoki i rzekł: Dziś równą odprawę Wezmą pieski, bo równą pozyskali sławę, Równa
PAN TADEUSZ, KSIĘGA JEDENASTA |
Ale starce miód piją, tabakierką z kory
Częstując się nawzajem, toczą rozhowory.
"Tak, tak, mój Protazeńku" rzekł klucznik Gerwazy.
"Tak, tak, mój Gerwazeńku" rzekł woźny Protazy.
"Tak to, tak!" powtórzyli zgodnie kilka razy Kiwając w takt głowami; wreszcie Woźny rzecze: "lż proces nasz kończy się dziwnie, ja tłumacz angielskiego nie przeczę; Wszakże były przykłady; pamiętam procesy, W których się działy gorsze niż u nas ekscesy, A intercyza cały zakończyła kłopot: Tak z Borzdobohatymi pogodził się Łopot, Krepsztulowie z Kupściami, Putrament z Pikturną, Z Odyńcami Mackiewicz, z Kwileckimi Turno. Co mówię! wszak Polacy miewali zamieszki Z Litwą, gorsze niżeli z Soplicą Horeszki, A gdy na rozum wzięła królowa Jadwiga, To się bez sądów owa skończyła intryga. Dobrze, gdy strony mają panny albo wdowy Na wydaniu: to zawsze kompromis gotowy. Najdłuższy proces zwykle bywa z duchowieństwem Katolickim albo też z bliskim pokrewieństwem, Bo wtenczas sprawy skończyć nie można małżeństwem. Stąd to Lachy z Rusami w sporach nieskończonych, Idąc z Lecha i Rusa, dwu braci rodzonych; Stąd się tyle procesów litewskich ciągnęło Długo z księżmi Krzyżaki, aż wygrał Jagiełło. Stąd na koniec pendebat długo przed aktami Sławny ów proces Rymszów z dominikanami, Aż wygrał wreszcie syndyk klasztorny ksiądz Dymsza, Skąd jest przysłowie: większy Pan Bóg niż pan Rymsza; Ja zaś dołożę: lepszy miód od Scyzoryka". To mówiąc, półgarcówką przepił do Klucznika. "Prawda! prawda! rzekł na to Gerwazy wzruszony Dziwneć to były losy tej naszej Korony I naszej Litwy! wszak to jak małżonków dwoje! Bóg złączył, a czart dzieli, Bóg swoje, czart swoje! Ach, bracie Protazeńku! że to oczy nasze Widzą! że znowu do nas ci Koronijasze Zawitali! Służyłem ja z nimi przed laty, Pamiętam, dzielne były z nich konfederaty! Gdyby nieboszczyk pan mój Stolnik dożył chwili! O Jacku! Jacku! - lecz cóż będziemy kwilili? Skoro dziś znowu Litwa łączy się z Koroną, Toć tym samym już wszystko zgodzono, zgładzono". "I to dziw, rzekł Protazy, że o tej to Zosi, O której rękę teraz nasz Tadeusz prosi, Było przed rokiem omen, jakoby znak z nieba!" "Panną Zofiją, przerwał Klucznik, zwać ją trzeba, Bo już dorosła, nie jest dziewczyną maluczką, Przy tym z krwi dygnitarskiej, jest Stolnika wnuczką". "Owoż, kończył Protazy, był to znak proroczy O jej losie, widziałem znak na własne oczy. Przed rokiem tu siedziała w święto czeladź nasza Pijąc miód, alić patrzym: pęc, pada z poddasza Dwóch wróblów bijących się, oba samcy stare, Jeden młodszy cokolwiek, miał podgarle szare, Drugi czarne; dalejże tłuc się po podwórzu, Przewracać kulki, że aż zaryli się w kurzu; My patrzym, a tymczasem szepcą sobie sługi; Że ten czarny niech będzie Horeszko, a drugi Soplica; więc ilekroć szary był na górze, Krzyczą: 'Wiwat Soplica! pfe, Horeszki tchórze!' A gdy spadał, wołali: 'Popraw się, Soplica! Nie daj się magnatowi, to wstyd na szlachcica!' Tak śmiejąc się czekamy, kto kogo pokona; Wtem Zosieńka, nad ptastwem litością wzruszona, Podbiegła i nakryła rączką te rycerze, Jeszcze się w ręku bili, aż leciało pierze, Taka była zawziętość w tym maleńkim lichu. Baby patrząc na Zosię gadały po cichu, Że pewnie przeznaczeniem będzie tej dziewczyny Pogodzić dwie od dawna zwaśnione rodziny. A widzę, że się dzisiaj ziścił omen babi. Prawdać to, że naonczas myślano o Hrabi, Nie zaś o Tadeuszu". Na to Klucznik rzecze: "Dziwne są sprawy w świecie, kto wszystko dociecze! Ja też powiem Waszeci rzecz, choć nie tak cudną Jak ów omen, a przecież do pojęcia trudną. Wiesz, iż dawniej rad bym był Sopliców rodzinę W łyżce wody utopić; a tego chłopczynę, Tadeusza, od dziecka nieźmierniem polubił. Uważałem, że gdy się z chłopiętami czubił, Zawsze ich zbił; więc ilekroć do zamku biegał, Jam go zawsze do trudnych imprezów podżegał. PAN TADEUSZ, KSIĘGA JEDENASTA tłumacz angielskiego fragment 80 |
| 2008-11-11 16:08:09 |