Obok poważnym krokiem szła jego kochanka, Ubrana bardzo strojnie, Tekla Hreczeszanka; Bo Asesor już dawno Telimenę rzucił I aby tę kokietkę tym mocniej zasmucił, Ku Wojszczance afekty se

PAN TADEUSZ, KSIĘGA JEDENASTA

Bieży Asesor ciągnąc za obróż Sokoła, Pośpiesza za nim Rejent i Kusego woła.
Wojski obu z chartami przy płocie ustawił,
A sam się z placką muszą do sadu wyprawił,
Depcąc, świszcząc
tłumacz angielskiego i klaszcząc, bardzo źwierza trwoży;
Szczwacze, trzymając każdy charta na obroży,
Ukazują palcami, skąd zając wyruszy,
Cmokają z cicha; charty nadstawiły uszy,
Wytknęły pyski na wiatr i drżą niecierpliwie,
Jak dwie strzały złożone na jednej cięciwie. Wtem Wojski krzyknął: "Wycz-ha!" Zając smyk zza płotu Na łąkę, charty za nim, i wnet bez obrotu Sokół i Kusy razem spadli na szaraka Ze dwóch stron w jednej chwili, jak dwa skrzydła ptaka, I zęby mu jak szpony zatopili w grzbiecie. Kot jęknął raz, jak nowo narodzone dziecię. Żałośnie! biegą szczwacze: już leży bez ducha, A charty mu sierć białą targają spod brzucha.

Szczwacze pogłaskali psy, a Wojski tymczasem
Dobył nożyk strzelecki wiszący za pasem,
Oderznął skoki i rzekł: "Dziś równą odprawę
Wezmą pieski, bo równą pozyskali sławę,
Równa ich była rączość, równa była praca;
Godzien jest pałac Paca, godzien Pac pałaca,
Godni są szczwacze chartów, godne szczwaczów charty;
Otoż skończony spór wasz długi i zażarty;
Ja, któregoście sędzią zakładu obrali,
Wydaję wreszcie wyrok: obaście wygrali,
Wracam fanty, niech każdy przy swoim zostanie,
A wy podpiszcie zgodę". - Na starca wezwanie Szczwacze zwrócili na się rozjaśnione lice I długo rozdzielone złączyli prawice. Wtem rzekł Rejent: "Stawiłem niegdyś konia z rzędem, Opisałem się także przed ziemskim urzędem, Iż pierścień mój sędziemu w salarijum złożę; Fant, postawiony w zakład, wracać się nie może. Pierścień niechaj Pan Wojski na pamiątkę przymie I każe na nim wyryć albo swoje imię, Lub gdy zechce, herbowne Hreczechów ozdoby; Krwawnik jest gładki, złoto jedenastej proby.
Konia teraz ułani pod jazdę zabrali,
Rzęd został przy mnie; każdy znawca ten rzęd chwali,
Iż jest wygodny, trwały, a piękny jak cacko:
Kulbaczka wąska, modą z turecka kozacką,
Kula na przodzie, w kuli są drogie kamienie,
Poduszeczka z rubrontu wyścieła siedzenie.
A kiedy na łęk wskoczysz, na tym miękkim puszku
Między kulami siedzisz wygodnie jak w łóżku;
A gdy w galop puścisz się (tu rejent Bolesta,
Który, jako wiadomo, bardzo lubił gesta,
Rozstawił nogi, jakby na konia wskakiwał,
Potem galop udając powoli się kiwał),
A gdy w galop puścisz się, natenczas z czapraka
Blask bije, jakby złoto kapało z rumaka,
Bo tabenki są gęsto złotem nakrapiane
I szerokie strzemiona srebrne pozłacane;
Na rzemieniach musztuka i na uździenicy
Połyskają guziki perłowej macicy,
U napierśnika wisi księżyc w kształt Leliwy,
To jest w kształt nowiu. Cały ten sprzęt osobliwy, Zdobyty (jak wieść niesie) w boju podhajeckim Na jakimś bardzo znacznym szlachcicu tureckim, Przyjm, Asesorze, w dowód mojego szacunku".

A na to rzekł Asesor, wesoł z podarunku:
"Ja niegdyś darowane od księcia Sanguszki
Stawiłem w zakład moje prześliczne obróżki,
Jaszczurem wykładane, z kolcami ze złota,
I utkaną z jedwabiu smycz, której robota
Równie droga jak kamień, co się na niej świeci.
Chciałem sprzęt ten zostawić w dziedzictwie dla dzieci;
Dzieci pewnie mieć będę, wiesz, że się dziś żenię;
Ale ten sprzęt, Rejencie, proszę uniżenie,
Bądź łaskaw przyjąć w zamian za twój rzęd bogaty
I na pamiątkę sporu, co długimi laty
Toczył się i nareszcie zakończył zaszczytnie
Dla nas obu. - Niech zgoda między nami kwitnie." Więc wracali do domu oznajmić za stołem, Że się skończył spór między Kusym i Sokołem. Była wieść, że zająca tego Wojski w domu Wyhodował i w ogród puścił po kryjomu, Ażeby szczwaczów zgodzić zbyt łatwą zdobyczą. Staruszek tak swą sztukę zrobił tajemniczo, Że oszukał zupełnie całe Soplicowo. Kuchcik w lat kilka później szepnął o tym słowo, Chcąc Asesora skłócić z Rejentem na nowo; Ale próżno krzywdzące chartów wieści szerzył, Wojski zaprzeczył i nikt kuchcie nie uwierzył. Już goście zgromadzeni w wielkiej zamku sali, Czekając uczty wkoło stołu rozmawiali, Gdy pan Sędzia w mundurze wojewódzkim wchodzi I pana Tadeusza z Zofiją przywodzi.
PAN TADEUSZ, KSIĘGA JEDENASTA tłumacz angielskiego fragment 120

2008-11-11 16:08:09