Ale Wojskiego powieść przerwali kucharze Pytając, komu serwis ustawiać rozkaże. Wojski odszedł, a starcy, zaczerpnąwszy miodu, Zadumani zwrócili oczy w głąb ogrodu, Gdzie ów dorodny

PAN TADEUSZ, KSIĘGA JEDENASTA

ROK 1812 Treść: Wróżby wiosenne - Wkroczenie wojsk - Nabożeństwo - Rehabilitacja urzędowa śp. Jacka Soplicy - Z rozmów Gerwazego i Protazego wnosić można bliski koniec procesu - Umizgi ułana z dziewczyną - Rozstrzyga się spór o Kusego i Sokoła - Zaczem goście zgromadzają się na biesiadę - Przedstawienie wodzom par narzeczonych.   O roku ów! kto ciebie widział w naszym kraju! Ciebie lud zowie dotąd rokiem urodzaju, A żołnierz rokiem wojny; dotąd lubią starzy O tobie bajać, dotąd pieśń o tobie marzy. Z dawna byłeś niebieskim oznajmiony cudem I poprzedzony głuchą wieścią między ludem; Ogarnęło Litwinów serca z wiosny słońcem Jakieś dziwne przeczucie, jak przed świata końcem, Jakieś oczekiwanie tęskne i radosne. Kiedy pierwszy raz bydło wygnano na wiosnę, Uważano, że chociaż zgłodniałe i chude, Nie biegło na ruń, co już umaiła grudę, Lecz kładło się na rolę i schyliwszy głowy Ryczało albo żuło swój pokarm zimowy. I wieśniacy ciągnący na jarzynę pługi Nie cieszą się, jak zwykle, z końca zimy długiej, Nie śpiewają piosenek, pracują leniwo, Jakby nie pamiętali na zasiew i żniwo. Co krok wstrzymują woły i podjezdki
tłumacz angielskiego w bronie I poglądają z trwogą ku zachodniej stronie, Jakby z tej strony miał się objawić cud jaki, I uważają z trwogą wracające ptaki. Bo już bocian przyleciał do rodzinnej sosny I rozpiął skrzydła białe, wczesny sztandar wiosny; A za nim, krzykliwymi nadciągnąwszy pułki, Gromadziły się ponad wodami jaskółki I z ziemi zmarzłej brały błoto na swe domki. W wieczór słychać w zaroślach szept ciągnącej słomki, I stada dzikich gęsi szumią ponad lasem, I znużone na popas spadają z hałasem, A w głębi ciemnej nieba wciąż jęczą żurawie. Słysząc to nocni stróże pytają w obawie, Skąd w królestwie skrzydlatym tyle zamieszania, Jaka burza te ptaki tak wcześnie wygania. Aż oto nowe stada, jakby gilów, siewek I szpaków, stada jasnych kit i chorągiewek Zajaśniały na wzgórkach, spadają na błonie. Konnica! dziwne stroje, nie widziane bronie, Pułk za pułkiem, a środkiem, jak stopione śniegi, Płyną drogami kute żelazem szeregi; Z lasów czernią się czapki, rzęd bagnetów błyska, Roją się niezliczone piechoty mrowiska. Wszyscy na północ: rzekłbyś, iż wonczas z wyraju Za ptastwem i lud ruszył do naszego kraju, Pędzony niepojętą, instynktową mocą. Konie, ludzie, armaty, orły dniem i nocą Płyną; na niebie górą tu i ówdzie łuny, Ziemia drży, słychać, biją stronami pioruny. -
Wojna! wojna! Nie było w Litwie kąta ziemi,

Gdzie by jej huk nie doszedł; pomiędzy ciemnemi
Puszczami chłop, którego dziady i rodzice
Pomarli nie wyjrzawszy za lasu granice,
Który innych na niebie nie rozumiał krzyków
Prócz wichrów, a na ziemi prócz bestyi ryków,
Gości innych nie widział oprócz spółleśników,-
Teraz widzi: na niebie dziwna łuna pała,
W puszczy łoskot, to kula od jakiegoś działa,
Zbłądziwszy z pola bitwy, dróg w lesie szukała
Rwąc pnie, siekąc gałęzie. Żubr, brodacz sędziwy,
Zadrżał we mchu, najeżył długie włosie grzywy,
Wstaje na wpół, na przednich nogach się opiera
I potrząsając brodą zdziwiony spoziera
Na błyskające nagle między łomem zgliszcze:
Był to zbłąkany granat, kręci się, wre, świszcze,
Pękł z hukiem jakby piorun; żubr pierwszy raz w życiu
Zląkł się i uciekł w głębszym schować się ukryciu.

Bitwa! gdzie? w której stronie? pytają młodzieńce,
Chwytają broń, kobiety wznoszą w niebo ręce,
Wszyscy pewni zwycięstwa, wołają ze łzami:
"Bóg jest z Napoleonem, Napoleon z nami!"

O wiosno! kto cię widział wtenczas w naszym kraju
Pamiętna wiosno wojny, wiosno urodzaju!
O wiosno, kto cię widział, jak byłaś kwitnąca
Zbożami i trawami, a ludźmi błyszcząca,
Obfita we zdarzenia, nadzieją brzemienna!
Ja ciebie dotąd widzę, piękna maro senna!
Urodzony w niewoli, okuty w powiciu,
Ja tylko jedną taką wiosnę miałem w życiu. Soplicowo leżało tuż przy wielkiej drodze, Którą od strony Niemna ciągnęli dwaj wodze: Nasz Książę Józef i król westfalski Hieronim. Już zajęli część Litwy od Grodna po Słonim, Gdy król rozkazał wojsku dać trzy dni wytchnienia Ale polscy żołnierze mimo utrudzenia Skarżyli się, że król im marszu nie dozwala, Tak radzi by co prędzej doścignąć Moskala. W mieście pobliskim stanął główny sztab książęcy, A w Soplicowie obóz czterdziestu tysięcy I ze sztabami swymi jenerał Dąbrowski, Kniaziewicz, Małachowski, Giedrojć i Grabowski.
PAN TADEUSZ, KSIĘGA JEDENASTA tłumacz angielskiego fragment 20

2008-11-11 16:08:09